piątek, maja 29, 2015

Uzależnienia

8 comments
Życie człowieka oparte jest na uzależnieniach - usłyszałem ostatnio od swojego bardzo dobrego znajomego. Pogryzłem, possałem, pomuskałem ale jakoś przełknąć tej myśli nie dałem rady. 

Ech, libido chyba wrzuca mi do głowy słowa o zabarwieniu seksualnym. 
vladimatrix.deviantart.com/art/Addiction-83035642



...żeby nie było wątpliwości: Samą myśl kupiłem w całości. Przełknąć nie mogę jedynie (w swej upartości), że tak łatwo przyszło mi się z nią zgodzić. 


          Odkąd tylko pamiętam, miałem skłonność do poznawania ludzi nad wyraz wyjątkowych, aż nadto specyficznych i uzależnionych od najróżniejszych substancji/czynności. Nie wiem, czy to dobrze, ani czy to źle, ani czy w ogóle podchodzi to pod jakiekolwiek wartościowanie. (Znowu biadolę...)

           Zewsząd otaczają nas uzależnienia różnej maści. O dziwo, powszechnie przyjęte definicje są po prostu słabe. Nie wyczerpują zakresu danego słowa, zwracając ewentualnie uwagę na pewne zagadnienia do rozwinięcia. Cobym nie był gołosłowny:

 Uzależnienie to nabyta silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji.
W języku potocznym termin „uzależnienie” jest stosowany głównie do osób, które nadużywają narkotyków (narkomania), leków (lekomania), alkoholu (alkoholizm), czy papierosów. W szerszym kontekście może odnosić się do wielu innych zachowań, np. gier hazardowych, oglądania telewizji lub internetu. Są to uzależnienia często mniej znane i opisane, nie zawsze nawet określane w oficjalnych klasyfikacjach chorób, ICD-10 i DSM IV, jako zaburzenie. Dlatego współczesna psychologia traktuje pojęcie uzależnienia szeroko i zakłada, że obejmuje ono także (...) inne wypadki, kiedy ludzie czują się zmuszeni angażować się w ryzykowne, „wymykające się spod kontroli” zachowania (...)
uzależnienie [w:] pl.wikipedia.org

          Problem związany z definicją przyniósł za sobą nawet braki w polskim ustawodawstwie, jak i pewnych sformalizowanych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych/fizycznych. Trudno jest także dookreślić jakie procesy wiążą się bezpośrednio z uzależnieniem samym w sobie. Wiemy, że pewne substancje uzależniają mocniej, przyzwyczajając do siebie nasze organizmy. Ale to przecież jedynie pingwin, siedzący na czubku góry lodowej. 


dark-indigo.deviantart.com/art/Addiction-452071591

          To tak na rozgrzewkę - mała lekcja filozofii. Arystoteles nazwał człowieka zwierzęciem społecznym (zoon politikon). Zgodnie z tą powszechnie akceptowaną teorią - człowiek od istnienia i rozwoju potrzebuje innego człowieka. A to chyba stanowi najlepszy przykład UZALEŻNIENIA. Z drugiej strony, człowieka cechuje jednostkowa potrzeba do zachowania indywidualności, siebie samego. Thomas Hobbes stwierdził, że życie człowiek to wieczna wojna wszystkich wobec wszystkich (o zachowanie własnego ja). Człowiek, będąc uzależnionym od innych i żyjąc w społeczeństwie, ograniczany jest pewnymi normami A jego życie stanowi jedną wielką bitwę o to, w jakim stopniu pozostanie sobą.

          Sama geneza państwa oparta jest na abstrakcyjnej teorii umowy społecznej. Ludzie godzą się na ograniczenia własnych wolności, by móc żyć wspólnie ze sobą. Oddajemy cząstkę wolności za to, by móc żyć w społeczeństwie. Skoro tak bardzo zależy nam na wolności, czemu oddajemy ją na rzecz społeczeństwa? Bo to w gruncie rzeczy dobry interes.

(Nawiasem mówiąc): Pisałem niegdyś na olimpiadę filozoficzną pracę na temat: Czy cywilizacja zmusza człowieka do bycia hipokrytą? Jeśli ktoś jest chętny do przeczytania i potencjalnej dyskusji, to z sercem na ramieniu, szyi i plecach mogę się podzielić.


benheine.deviantart.com/art/Drug-Addiction-519726392

          Uzależnienie od kawy, herbaty, papierosów, narkotyków, alkoholu to rzeczy bardziej powszednie niż chleb w studenckim mieszkaniu. Mają one swoje dobre, jak i złe strony. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że te uzależnienia mogą być SZKODLIWE dla zdrowia, tudzież przyczyniać się do częściowego wyniszczania organizmu, innych chorób, czy uzależnienia fizycznego organizmu. Nie przekonuje mnie jednak w żaden sposób argument jakoby świadczyło to o tym, że te uzależnienia są GORSZE od innych. Może i są bardziej szkodliwe ale to nie zdrowie powinno być kryterium. Wiele osób, zatraconych w narkomanii, żałuje, iż kiedykolwiek spróbowała. Znam jednak dziesiątki takich, którzy uważają wręcz przeciwnie. Są ukształtowani przez wiele czynników, w tym przez własne nałogi. A jeśli akceptują siebie samych, leżących jak warzywka na kanapie, w transie narkotykowym to czemu miałbym jakkolwiek negatywnie ich oceniać? Nie taka moja rola, szczególnie, że na podobnej kanapie spędziłem spory kawałek życia.

youvegothawaii.deviantart.com/art/Addiction-49738959

          W dzisiejszych czasach dominuje chyba jednak uzależnienie od telewizji, komputera, Internetu, sieci społecznościowych, gier video. Wszystkie te ELEMENTY informują nas na bieżąco o niebezpieczeństwach jakie za sobą niosą. To coś w rodzaju napisu na paczce papierosów: PALENIE ZABIJA. Tylko, że zamiast paczki papierosów mam na myśli media, a zamiast ostrzeżenia o szkodliwości - napływ programów, artykułów związanych z (cyber/tele)światem. Ja wiem, że siedzenie przed komputerem przyczynia się do krzywizny kręgosłupa, a cyber-znajomości ograniczają nasze poczucie prawdziwej, zdrowej relacji i granicy między rzeczywistością, a maską ubraną w Internecie. Ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę ale wciąż nie wartościowałbym tych uzależnień względem innych. Jedni grają w komputer, niszcząc sobie kręgosłup i oczy, karmiąc swój nałóg i czując z tego pełnie szczęścia, a jeszcze inni wojują w imię fit-rzeczywistości osiągając zbliżony cel. Niech każdy odpowiada za siebie, bez zbędnych ocen. 


daraptor999.deviantart.com/art/Addiction-251703035



          Ostatnim pytaniem jakie pragnę sobie/Wam zadać jest: Czy istnieją dobre uzależnienia? Czy picie herbaty, oddychanie, relacje z innymi ludźmi, bieganie, weganizm oraz którykolwiek z niewymienionych przykładów, które kłębią mi się w głowie, jest czymś dobrym? Moim zdaniem NIE. Uważam, całkiem szczerze i otwarcie, że nie istnieje coś takiego jak dobre uzależnienie. Jednak wynika to u mnie z bardzo prostej i podstawowej zasady. Uważam, że największą wartością w życiu człowieka jest SZCZĘŚCIE, którego głównym czynnikiem składowym jest WOLNOŚĆ (rozumiana w dużym uproszczeniu jako: niezależność, pewna autonomia). Być szczęśliwym to (między innymi!) być wolnym, a co za tym idzie - niezależnym. A każdy nawyk ów wolność ogranicza. Człowiek, który regularnie biega i nagle przestaje... odczuwa pewien głód, niedosyt, potrzebę. W momencie, w którym po przerwie wybiega na zewnątrz czując to COŚ, czego mu brakowało. Nie jest to niczym innym jak karmieniem swojego nałogu. Niedaleko także stoją Osoby, które odżywiają się zdrowo, ograniczając się do życia podług narzuconych wartości. Czy to źle dla tych osób? Nie wiem, bowiem w skład ich pojęcia SZCZĘŚCIA mogą wchodzić właśnie ów uzależnienia.

          A idąc za ciosem stwierdziłbym nawet, że człowiek nie może żyć bez uzależnień. To właśnie one dają nam poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa. Nabieramy z czasem nawyków, pewnych poglądów, upodobań, zwyczajów, a wszystko to wiąże się bezpośrednio z uzależnieniem!

          Zatem jeśli miałbym wam czegoś życzyć, bądź obdarzyć Was dobrą radą:

Uzależnień się nie wyzbędziecie!
Jeśli macie jakikolwiek wpływ na własne decyzje: Wybierajcie mądrze! 

misty-kitty.deviantart.com/art/people-6568820

Gra w zielone jest na pewno bezpieczniejsza od białych kryształów, rozdzielonych cienką, niebieską kreską. A od ludzi i tak nie uciekniecie nazbyt daleko, kochani Hipokryci! 



8 komentarzy:

  1. Ale fajny styl, taki felietonistyczno-encyklopedyczny. Spodobała mi się myśl, że szczęście wymaga wolności, a zatem dobrych uzależnień nie ma. Proste, ale, zdaje się, prawdziwe. A czy autor cierpi na jakieś uzależenienia? U mnie prym wiodą "tylko" Internet & czarna herbata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam innego wyjścia jak się z tobą zgodzić. Nie ma dobrych uzależnień, bo w każdym wypadku one zmuszają nas do robienia czegokolwiek i ograniczają inne sfery życia. Myślę, że teraz najgorsze są internety. Wchodzisz tylko na pięć minut, wyłączasz po pięciu godzinach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie, już drugi raz w tym tygodniu odnajduję dawnego czytelnika. Jak wiele i jak szybko zmienia się wokół nas i tylko Wy już dorośli, przypominacie nam dojrzałym, jak szybko upływa życie. Poruszasz trudne tematy, ale tak lubię, więc postaram się zaglądać i jeśli pozwolisz dodam Twój blog do mojej listy. Dzięki za odwiedziny u mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Człowiek zawsze był skłonny do uzależnień, jedynie dawniej nie miał takiej możliwości skupiania się na własnym ego tak namacalnie, jak dzisiaj. Kiedyś musiał walczyć o przetrwanie, dzisiaj tamtą walkę teoretycznie mógły zastąpić walką z samym sobą, z własnymi słabościami, ale mu się nie chce. I zresztą, to nie jest takie proste. Cywilizacja zmieniła nasze postrzeganie rzeczywistości, wypaczyła pogląda na to co dobre, a co złe. Oczywiście niby wiemy, ale wyciągamy ręce, po to co sklasyfikowane zostało, jako szkodliwe dla zdrowia. Testujemy swoje możliwości. To dzisiejsza pseudowalka. Tak jakby człowiek zastąpił instynkt przetrwania, instynktem przekraczania granic. Smutne, ale prawdziwe. I moim zdaniem to proces, którego nie da się już cofnąć. Chyba że znowu wybuchnie jakaś wielka wojna, po której człowiek będzie musiał walczyć o swoje miejsce na ziemi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, głównym kryterium oceniania uzależnień przez ludzi jest zdrowie. Ostatnio zaczęło mnie denerwować to słowo i ten wyścig szczurów, żeby być jak najbardziej healthy & fit. Ostatnio przestało mi zależeć na tym, że na starość będę ślepa, głucha i pokrzywiona (chociaż z tym trzecim, to już jestem). Kiedyś omijałam tych toksycznych rzeczy - nie tylko używek, które dalej stosuję raz na ruski rok dla towarzystwa (jeśli takowe mam), ale też innych aspektów. Jesteśmy tylko ludźmi, jesteśmy skazani na nasz los. Nie odmawiajmy sobie czegoś całe życie, bo wtedy co to za życie? A przeciwnie? Opcja druga, czyli uzależnienie? Myślę, że pomiędzy tymi dwoma (czyli całkowitemu odmawianiu sobie wszystkiego, a totalnym zatraceniu) najlepszą opcją jest złoty środek, no oczywiście. Wydaje mi się, że sięgnięcie po fajkę po małej abstynencji będzie dla palacza o wiele milsze, niż codzienny monotonny rytuał.
    Nie wiem czy sens mojej wypowiedzi nie wyszedł w trakcie, kiedy to pisałam. Mam nadzieję, że jeszcze to się czegoś trzyma. Pozdrawiam serdecznie, herbivicus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzależnienia... hm czy pozbywanie się uzależnień to też uzależnienie? Ograniczanie papierosów, chipsów, słodyczy, alkoholu, powodowania niebezpiecznych sytuacji do zera. By potem ograniczać jedzenie, wypowiedziane słowa, wypite herbaty, myśli, spotykanych ludzi? Co sądzisz o tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Wiesz, miałem kiedyś w życiu ogromny problem z tak zwanym ,,wpadaniem w schemat". Stwierdziłem, że człowiek wolny to człowiek, który nie działa wedle schematów. Dlatego idąc do szkoły zacząłem urozmaicać sobie drogę, a do wszelkich zwykłych czynności dodawałem cechy jednostkowe. Jednakże odkryłem wtedy, że chorobliwe niepopadanie w schemat to TEŻ schemat. Wydaje mi się, że w wypadku uzależnień jest analogicznie. Im bardziej chcemy się ich pozbyć, tym bardziej karmimy swój nałóg zaprzeczania nałogom!
      Stawiam piwo za dobry komentarz! (:

      Usuń
  7. z jednej gęby w drugą :(
    Piwo? Panie, gdzie i kiedy? (serio)

    OdpowiedzUsuń