sobota, czerwca 06, 2015

Nadzieja

8 comments
          Poszanowanko, ucałowania dla małżonki (i córki, jeśli spełnia cenzus wieku)! Jak się macie, jak się bawicie, jak się czujecie? Pogoda jest przerażająco słoneczna, temperatura jest potwornie wysoka. Jedyne co pozostawia mnie w okopach nadziei to chłodny wiatr, który przy odrobinie szczęścia kradnie kartki i porywa je w tan. 

aadnicolaas.deviantart.com/art/hope-213637033
          Tytułowa bohaterka mojego dzisiejszego wpisu ma wiele imion/określeń. Niektórzy mówią, że matkuje głupim. Jeszcze inni, że matkuje studentom. (O ile można mówić o różnicach w tych pojęciach) Podobno pojawia się jako pierwsza, umiera ostatnia, Przed wejściem do piekła (u Dantego) widniała informacja, by porzucić Ją w całości. Z resztą ten sam cytat widniał na drzwiach mojej licealnej sali od polskiego. Coś musi być w tym pojęciu skoro tak często przewija się przez świat kultury,czy chociażby szkolne/uczelniane korytarze.

          Nie będzie chyba niczym nowym i nadzwyczaj nadzwyczajnym jeśli rozważania zaczniemy od definicji:

Nadzieja - życzenie zaistnienia określonego stanu rzeczy i niepewność, że tak się stanie

Paul Ekman, Richard Davidson: Natura emocji. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 1999, s. 148


          Definicja ciekawa i jak zwykle niezbyt precyzyjna, nieostra. Mnie najbardziej intryguje ta druga część definiens. Czy w przypadku nadziei zawsze jesteśmy niepewni, że coś się stanie? Może to wynikać z naszej natury, fakt. Ale czy pojęcia pewności i nadziei wykluczają się nawzajem?
...Podobno tak.

Dum spiro, spero!

wlop.deviantart.com/art/Hope-468230594
          Nadzieja na pewno jest potęgowana przez skrajne, graniczne sytuacje o zabarwieniu negatywnym. Zazwyczaj dlatego, iż jest ostatnią deską ratunku. Jeżeli spartoliło się już wszystko, co tylko się dało - pozostaje nam tylko ta śliczna melodia rozpaczy w postaci nadziei, która w powierzchowny sposób koi nerwy. Wtedy występuje ona w całej swej okrasie. Jednakże czy nie towarzyszy nam również w tych prawdopodobnych sytuacjach? Kiedy jesteśmy przekonani o jakimś stanie rzeczy, np. o tym, że dobrze poszedł nam egzamin to mimo wszystko w głowie pojawiają się pomniejsze pomruki niepewności. Bo przecież on tego tego nie sprawdza, jak miał zły humor to i tak nie zdam... i tutaj pojawia się bardzo ciekawa zależność. 

            Kiedy jesteśmy czegoś pewni - stwarzamy w głowie absurdalne poczucie niepewności, pojawiają się różne ALE i przypuszczenia. Zwątpienie, zaprzeczenie, paranoja na punkcie niepowodzenia - istne przeciwieństwo nadziei. Z jakiś własnych obserwacji można stwierdzić, że to osoby najbardziej przygotowane, które poświęciły pewnej sprawie największą ilość czasu - stresują się nią najbardziej. 

                   Z kolei kiedy w grę wchodzą sytuacje niepewne, które mają niewielką szansę na pozytywne spełnienie - wówczas pojawia się nadzieja, której nawet bardzo często towarzyszy spokój. Taka już chyba ludzka natura!

urbantimes.co/2013/07/why-hope-for-real-change-lies-with-charities-spending-more-not-less/

          Warto również poruszyć jeszcze jedną kwestię... Nadzieja związana jest z wiarą. Jeśli za upragnioną dla nas sprawą nie stoją rzetelne argumenty to sięgamy rączką do kieszeni i wyjmujemy WIARĘ. Wiarę w to, że mimo wszystko się uda. Bo przecież zawsze się udaje. Niestety do czasu...

               Wpis krótki, gdyż, ponieważ, jakby to powiedzieć - SESJA.

Trzymajcie się, polecajcie bloga dalej i znajdźcie trochę czasu na zjedzenie czegoś dobrego!

8 komentarzy:

  1. Ot sposób na uspokojenie nerwów. Czasem natręctwo, którego ciężko się pozbyć. Nie lubię jej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadzieja i wiara nie są złe, ale nie można polegać tylko i wyłącznie na nich.
    Co do napisu na drzwiach - w moim liceum też taki był. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybyśmy wyrzekli się nadziei, to nie zostałoby nic.... Gdy chorzy na raka mają wyrok na piśmie i właściwie nie ma już wątpliwości, bo mędrca szkiełko i oko itd. to jednak nie potrafią do końca wyrzec się nadziei, mimo wszystko i na przekór...

    OdpowiedzUsuń
  4. mi tylko magisterka została do napisania... czytam na początku jaka to piękna pogoda, a mi zimno i za oknem pada.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszyscy powinniśmy mieć nadzieję... to naprawdę cudowna sprawa!
    Bardzo mądry, ciekawy wpis :)

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :)
    Kasia z rymowanemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W jednej z książek pt. Podarunek znalazłam coś takiego: Najgorsze co wyszło z puszki Pandory to nadzieja.
    Chyba to racja. Po co człowiek ma się katować jakimiś dziwnymi myślami które zazwyczaj się nie spełnią? Im intensywniej o czymś myśli się tym ma mniejsze podobieństwo na wydarzenie się...

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.
    Blog został zgłoszony do katalogu na Rejestrze blogów, jednak zanim zostanie on dodany, prosiłabym o zamieszczenie na blogu linku/buttonu do Rejestru.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadzieja matką głupich - jak to mówią, ale czasem tylko ona trzyma przy życiu ;)

    OdpowiedzUsuń